Publicystyka KDM.pl Publicystyka KDM.pl
 
 Publicystyka KDM.pl

Muzyk to nie zawód?
Sylwek, 29.01.2011

Festiwal muzyki chrześcijańskiej 2010 w Białymstoku odwołany! Song of Songs 2010 ostatnia edycja! Wiele innych imprez chrześcijańskich zawieszonych, dziesiątki koncertów w ostatniej chwili odwołanych


Festiwal muzyki chrześcijańskiej 2010 w Białymstoku odwołany! Song of Songs 2010 ostatnia edycja! Wiele innych imprez chrześcijańskich zawieszonych, dziesiątki koncertów w ostatniej chwili odwołanych itd...

Jeśli mielibyśmy kolokwialnie mówiąc: wsadzić pewną grupę muzyków do szuflady pt. Muzyka Chrześcijańska, to będzie to chyba najbiedniejsza szuflada w całym muzycznym regale. Przyszły ciężkie czasy dla muzyków z tej szufladki. Mam wrażenie, że około dziesięć - piętnaście lat temu nastało przebudzenie wśród muzyków, zawiązało się wiele zespołów, festiwali, czasopism, portali. Jednak przez ostatnie lata jesteśmy świadkami jak gorące zamienia się w letnie, jak wszystko staje się obojętne, jak zanika pasja... Nie chciałbym sprowadzać wszystkiego do jednego, ale jedną z przyczyn może być... No właśnie, co? Może tak prozaiczna rzecz jak finanse?

Kilkanaście lat ciężkiej pracy, wiele godzin ćwiczeń, bóle pleców, rąk, palców, ust, włożone grube pieniądze w edukację, sprzęty muzyczne zdobyte przez dziesiątki wyrzeczeń i to wszystko idzie na marne? Do tego niestety dochodzi jeszcze ciągłe piętnowanie przez innych wierzących, że jeden z drugim odważył się przyjąć pieniądze za granie koncertu ewangelizacyjnego, czy udział w jakiejś imprezie, na której głosi się Jezusa. Krzyczą: Komercja, komercja, sprzedali się! Ale czy nigdy nikt nie wpadł na to, że muzycy też muszą z czegoś żyć? Wydaje się, że zawód muzyk wśród chrześcijan nie istnieje!? Inni z kolei myślą, że to przecież ich pasja i kochają to, co robią, więc jeżdżą po kraju i z przyjemnością grają za obiad. Oczywiście... to taka sama pasja, jak naprawianie samochodów, budowanie domów, tworzenie mebli... Tak jak robotnik idzie do fabryki, tak muzyk jedzie grać koncerty, ale nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić, że robotnik do fabryki chodzi pracować za darmo. A czy nie jest napisane, że robotnik jest godzien zapłaty?

Tak to już jest, że muzycy często muszą zostawić rodziny, żony z dziećmi, mężów i jechać na drugi koniec kraju. Potem muszą wrócić do domu, opłacić czynsz, nakarmić dzieciaki, utrzymać w ryzach to wszystko... Dlatego grają koncerty i imprezy w świecie... I znowu historia się powtarza i słyszy się docinki od tych, którzy uważają się za braci: Jak to można się tak bratać ze światem? Jednak muzyk to zawód... A czy ci, którzy tak mówią myśleli o tym gdzie i z kim pracują? Czy istnieją chrześcijańskie kopalnie, stolarnie, warsztaty samochodowe, banki, biurowce?

Absolutnie nie jest moim zamiarem narzekać jak i piętnować kogokolwiek tym artykułem, proszę nie zrozumcie mnie źle, robię to z całą pokorą jaką mam. Jednak pragnę zwrócić naszą i Waszą uwagę kochani na to, że w tej branży jest dziś naprawdę ciężko i może być tak, że w kościele zrobi się cicho i za jakiś czas Ty bracie i Ty siostro będziecie musieli wziąć instrument i poprowadzić uwielbienie, koncert, bo muzycy znikną i pójdą do... fabryki.

Zdziwiony? Zastanawia mnie, jakby zachował się Nehemiasz w dzisiejszych czasach... Sądzę, że może podpisał by się pod tym artykułem. Dlaczego? Wnioskuję to z treści poniższego wersetu (Neh 12-10): "Dowiedziałem się również, że nie dostarczono przydziałów lewitom i że oni - lewici i śpiewacy pełniący służbę - uciekali, każdy na swoje pole. Wtedy zganiłem zwierzchników i powiedziałem: "Czemu dom Boży jest opuszczony?" Zebrałem lewitów i postawiłem ich na ich stanowisku"...

Bóg troszczy się o każdego człowieka, i głęboko wierzę, że każdy ma swoje miejsce w Jego wielkim planie, myślę też, że dla muzyków jest to wielka próba wiary. Dlatego proszę Was moi drodzy o modlitwę i jeśli będziecie brać udział w jakiejś dyskusji - nie milczcie!

Od kilku lat wzorujemy się ciągle na artystach zagranicznych, tłumaczymy pieśni innych wykonawców, a w tym czasie nasz rodzimy potencjał zaczyna być coraz bardziej pogrzebany. Nie pojawia się nowa muzyka, nowe pieśni, nowe płyty, a czołowi polscy artyści, wierzący ludzie zaczynają zajmować się czymś innym. Jeśli jednak pojawi się jakaś nowa pozycja, czy krążek, to niestety wielu je kopiuje.

Może warto zadać sobie kilka pytań: kiedy ostatnio zapłaciłem za dobry koncert grupy chrześcijańskiej, kupiłem płytę, wsparłem służbę muzyczną, zorganizowałem koncert, zasponsorowałem cokolwiek służbie muzycznej w kościele i na zewnątrz i co najważniejsze: kiedy modliłem się i wstawiałem za muzykami tak autentycznie? Jeśli pewne rzeczy złapią odpowiednie proporcje, to z pewnością wszystko wróci na swoje miejsce. My również modlimy się usilnie o to oraz o zrozumienie, którego też często brak... Częściej słyszy się krytykę - "grają ze światem", "chcieli wynagrodzenie za koncert chrześcijański", "ciągle nie ma ich w kościele" - niż dobre słowo - "grają ze światem i głoszą tam ewangelię wśród muzyków", "wsparłem ich służbę aby się rozwijali i głosili dobrą nowinę oraz uwielbiali Boga na zgromadzeniach", "nie ma ich w kościele bo służą Bogu w kraju, błogosławimy ich"... Przypomnijmy sobie co Biblia mówi o muzyce i muzykach... Może czas zaproponować coś więcej niż zwroty kosztów naszym muzykom? Może przy organizacji wielkich festiwali czy koncertów warto odwrócić priorytety: sprzęt i scena kontra zespoły które wystąpią? Bo jak to możliwe, że na końcu dzwoni się do zespołów i mówi: mamy super scenę i nagłośnienie, ale nie mamy już budżetu na zespół - przyjedziecie za darmo?

Zapraszam Was do dyskusji. Napiszcie, podzielcie się co myślicie o tym temacie?

Co możemy zrobić, jak pomóc muzykom?

Artykuł pochodzi ze strony kawa.art.pl i tam też można dzielić się przemyśleniami nt. tego powyższego tekstu.


Jesteś   gościem w Publicystyce KDM.pl  /od 16.12.2004/  [administracja]

MaziThomasso Publicystyka KDM.pl Valid XHTML 1.0! Valid CSS!  (c) KDM