Publicystyka KDM.pl Publicystyka KDM.pl
 
 Publicystyka KDM.pl

Punk z różańcem w ręku, czyli Bardzo Nowa Ewangelizacja
Ikah, 19.08.2004

Z czym się kojarzy łąka? Mi ze spokojem, radością, bezpieczeństwem i... oglądaniem Nieba. Może właśnie tak kiedyś będzie wyglądało Niebo. A wtedy im nas na tej łące będzie więcej, tym będzie fajniej... Chodźmy więc na cały świat, ze śpiewem na ustach. Nie zapominajmy również o nas samych. Śpiewaj: "Tak, tak Panie, Ty wiesz, że Cię kocham"...


Punk z różańcem w ręku, dreadman w kościele... Klasyczni przedstawiciele subkultur, outside'erzy nawróceni dzięki muzyce. Bulwersujące? Nie dla ciebie skoro czytasz ten tekst. Ale dla większości twoich znajomych. No bo po co ktoś wymyślił całą tą "muzykę chrześcijańską"? Młodym burzy światopogląd, dziennikarzy zmusza do wysiłku klasyfikacji jej jak gatunku a przecież nie jest taka jednoznaczna... Słyszałam niedawno, jak jeden długowłosy jegomość mówił, że dla niego "metal chrześcijański" to przegięcie. Bo jak można łączyć taką muzę i takie teksty. No, jak można? Nie chciało się to zmieścić w jego zbuntowanej głowie. Trzeba to "przegięcie" spakować i wysłać w kosmos, gdziekolwiek, byle daleko. Trafiłam też ostatnio na tekst podsumowujący tegoroczny Woodstock. Pewien nobliwy dziennikarz stwierdził, że teraz na Przystanku jest grany "rock chrześcijański". Wiesz już Budzy? Bo to, jak byś nie wiedział. Wysoce uduchowione koncerty, festiwale... Niepojęte, niezrozumiałe, niewygodne i w ogóle nie medialne zjawisko. Słuchajcie, to może damy z tym spokój, co?

Przyniosłam kiedyś do szkoły mojego "Ducha" Armii. Pech (pech??) chciał, że płyta wpadła w ręce jednemu z moich znajomych... Cały na czarno, glany, pentagram, bierze tą płytkę i mówi: "Co to k***a jest?". Myślę sobie - "No to się fajnie ta moja ewangelizacja zaczyna". I mówię mu, że to Armia, Budzy, "Legenda", "Niezwyciężony" - rzucam hasła, które większości "takich" coś mówią. A on na to: "Ja wiem, k***a, co to jest Armia, ale co to za teksty?". Rzucił dyskiem i sobie poszedł. "Hehe, ale się naewangelizowałam...". Później, kiedyś wróciliśmy do rozmowy o Armii i powiedział mi wtedy, że był na Toronto w Wadowicach (koncert na którym grała m.in. właśnie Armia - przyp. Ikah). Pytam więc samą siebie - co on tam robił? Przecież to była impreza organizowana przez Wspólnotę Emmanuel, która nawet dla przeciętnego katolika jest tak natchniona, że lepiej uważać. Pewnie nie wiedział, kto za tym stoi. Pewnie był gdzieś na tyłach, z piwem. Pewnie nie wiele pamięta z tego co się działo. Ale on tam był.

Byłam kiedyś u nas, w Wadowicach na koncercie Flapjacka. Przyznam się, że na co dzień Flapjacka nie słucham, ale jak już robią w tej mojej zapyziałej dziurze coś innego niż festyn rodzinny, to koniecznie trzeba iść. I w sumie pierwszy raz byłam na koncercie, gdzie bardziej od gwoździa podobał mi się suport. Totus Tuus. Dla mnie rewelacja. Jazda była taka, że na Lice i spółę nie miałam po prostu siły. Siadłam sobie więc pod ścianą i obserwowałam ludzi... I nagle coś do mnie doszło. "Przecież to ci sami ludzie, którzy, zresztą podobnie jak ja, przychodzą na inne koncerty do domu kultury... Hey, Cool Kids Of Death, Pudelsi i teraz takie chrześcijańskie kapelki...???" Teraz to ja myślałam, że to jakieś przegięcie. Wielu z nich ma tyle wspólnego z chrześcijaństwem co ja z kołem gospodyń wiejskich. Dobrze się bawią, choć na co dzień, a właściwie na co tydzień stronią od "zbiórek w kościele" (jak to pięknie nazwał jeden z moich znajomych :). Po co przyszli? Szukać pozytywnej alternatywy czy nabić statystyki? Hmm, przyszli.

Miałam kiedyś kumpla, ateistę. Wielki indywidualista. Zawsze starannie dobierał muzykę, której słuchał. I kiedyś patrzę, a on ma P.O.D. Pamiętam dokładnie, bo nawet pożyczałam od niego tą płytkę. Zastanawiałam się później, czy on wie o czym to jest, o czym oni śpiewają. Nie mógł nie wiedzieć, choćby dlatego, że był dobry z angielskiego. Na pewno wiedział. Więc po co tego słuchał? Z czystej ciekawości? Bo podobała mu się muzyka? Chciał coś sprawdzić? Udowodnić? Komu? Może sobie...

Krzysztof Koehler w jednym z artykułów do Frondy pisał kiedyś, że człowiek nawrócony nie ma absolutnie innego zadania jak ewangelizowanie. Tylko do tego powinien używać mowy (słów). Albo muzyki. Choć muzyka jest tu tylko jednym z szeregu sposobów ewangelizacji - bardzo nowej ewangelizacji, nie dającej się wetknąć w żadne stereotypy. Koehler pisał również o "zielonej łące chrześcijaństwa". Bardzo mi ta zielona łąka zapadła w pamięć. Z czym się kojarzy łąka? Mi ze spokojem, radością, bezpieczeństwem i... oglądaniem Nieba. Może właśnie tak kiedyś będzie wyglądało Niebo. A wtedy im nas na tej łące będzie więcej, tym będzie fajniej... Chodźmy więc na cały świat, ze śpiewem na ustach. Nie zapominajmy również o nas samych. Śpiewaj: "Tak, tak Panie, Ty wiesz, że Cię kocham".


Jesteś   gościem w Publicystyce KDM.pl  /od 16.12.2004/  [administracja]

MaziThomasso Publicystyka KDM.pl Valid XHTML 1.0! Valid CSS!  (c) KDM